7 metod na czytanie

with 7 komentarzy

7 metod na czytanieJeśli tak jak ja pracujesz na pełen etat, masz pasję, która pochlania Ci 3 wieczory w tygodniu, dojazd do pracy samochodem (bo nie masz innego wyjścia) zajmuje Ci ponad godzinę dziennie, prowadzisz dom, uprawiasz sport i do tego wszystkiego lubisz czytać, to masz ten sam problem co ja.

Jak znaleźć czas na czytanie?

Wszyscy mamy tendencje do narzekania, że ciągle brakuje nam czas na to czy na tamto, że jesteśmy zabiegani i co Ty myślisz, ja nawet nie mam czasu kichnąć, a co dopiero czytać. Ty tego nie rozumiesz bo nie masz dzieci. To wieczna harówa, nie mam na nic czasu, bo jak już je położę spać to dopiero wtedy mam chwilę dla siebie i…. No właśnie, i co?

Ja myślę, być może naiwnie, że wszystko jest kwestia priorytetów i organizacji. Jeśli czujecie, że chaos dotyczy również Was to polecam gorąco artykuł (i w ogóle całego bloga) Oli Budzyńskiej na temat tego jak zaoszczędzić czas.

Jestem osobą dosyć aktywną choć nie uważam się za mistrza organizacji czasu. Ale często słyszę od znajomych „jak Ty na to wszystko znajdujesz czas”. Odpowiadam. „Nie śpię”. Co jest oczywistym kłamstwem bo śpię po 7 godzin na dobę. Więc chyba nieźle. A czas udaje mi się znaleźć również na czytanie. Dlatego podam Wam moich 7 metod na czytanie.

Najpierw test

Zacznijmy od postulatu, że czytanie to przyjemność, a nie obowiązek, albo kara. Wyobraź sobie że leżysz na kanapie, pod kocykiem, obok na stoliku paruje herbatka (albo stoi kieliszek czerwonego wina), trzymasz w ręku książkę.

Jeśli czujesz:

  1. przyjemny dreszczyk – możesz przejść do kolejnego punktu,
  2. zimne poty – zamknij bloga i uciekaj stąd.

# 1 Czytanie na śniadanie

To metoda dla tych, którzy spożywają śniadania w domu, przed wyjściem do pracy. Niezależnie od lektury zachęcam Was gorąco do śniadania. Dobrze jest zacząć dzień od spokojnie przyjętej porcji energii. Nigdy nie wychodzę do pracy bez śniadania. Słabo mi się robi na samą myśl, że miałabym w takim stanie zacząć długi dzień. Pewnie już o 10h byłabym do niczego.

Uwielbiam czytać przy śniadaniu. Nie dość ze dostarczam pożywki dla ciała to i mózg się może przy tym rozruszać. I wychodzę z domu mniej naburmuszona, bo zaczęłam dzień od sprawienia sobie przyjemności.  #czytanienasniadanie

Czytanie na sniadanie colage

# 2 Czytanie w drodze do pracy

Stara znana metoda. Chwilowo jej nie praktykuję bo do pracy jeżdżę samochodem #!!! Ale kiedy jeszcze korzystałam z komunikacji miejskiej to czytałam aż wióry szły. Zamiast bezsensownie odliczać przystanki lepiej weź książkę. Przystanki odliczą się same, a Ty się odprężysz.

# 3 Czytanie zamiast telewizora

Nie musisz od razu pozbywać się telewizora z domu. Ale niech nie będzie Twoim rytuałem włączanie go kiedy tylko wracasz do domu. Zamiast dać się atakować durnym reklamom, które rozwalają bębenki w uszach, weź książkę. Sprawdź ile czasu zostało Ci do filmu, który chcesz obejrzeć i zamiast beznamiętnie przerzucać programy przeznacz ten czas na czytanie. Założę się, że przeczytasz co najmniej ze 20 stron.

# 4 Czytanie w przerwie obiadowej

Ta metoda, jeśli stosować ja będziesz na co dzień, jest ryzykowna. Możesz zostać uznanym za odludka. Ale od czasu do czasu zająć mózg czym innym niż gadanie o pracy w przerwie od pracy jest super. Moja metoda to albo szybko coś jem i zaszywam się w jakimś kącie żeby poczytać. Albo zaszywam się gdzieś od razu z moim obiadem i czytam. Po jakimś czasie dochodzi się do wprawy i już udaje mi się nie chlapać na książkę zawartością mojego talerza…

# 5 Czytanie przed snem

Odłóż telefon. Wyłącz komputer. Niebieskie światło ekranów tych urządzeń pobudza zamiast uspokajać. Zamiast tego poczytaj. Nawet jeśli to będzie tylko kilka stron. O sto razy lepsze to niż granie w głupawe gierki albo wertowanie facebooka.

# 7 Czytanie akapitami

Kiedyś koleżanka, która ma dwójkę dzieci powiedziała mi, że nie udaje jej się czytać powieści. Dzieci absorbują ją tak bardzo, że powieść stała się zbyt dużym wyzwaniem. Przerzuciła się na reportaże i inne krótkie formy. O ile nie mam nic przeciwko reportażom, wręcz przeciwnie, o tyle wydało mi się to straszne. Mam ochotę krzyczeć nieeeee! To niemożliwe żeby pozbawiać się tak wielkiej przyjemności tylko z powodu dzieci. Pamiętam doskonale, byliśmy mali z moim bratem, a moi rodzice mimo wszystko czytali. W domu zawsze było dużo książek i obraz rodziców nad lekturą to było dla mnie, i nadal jest, coś naturalnego. Gruba książka Cię przeraża? Rozdziały za długie? Czytaj akapitami.

Jakie są Wasze metody na czytanie?

Spodobał Ci się ten tekst? Podaj dalej.

  • Ja zaś nie lubię odkładać książki na bok, bo jestem na sto procent pewna, że już nie znajdę dla niej czasu. Staram się czytać w jeden-dwa dni, zrobić sobie kilka dni przerwy i powtarzać tę czynność.
    Teraz niestety nie mam czasu dla siebie, ciągle nauka i nauka, więc książka Tristiana Egolfa czeka na skończenie już od ponad roku… Aż mi wstyd!

    • O, to ciekawa metoda. I udaje Ci się bez problemu do książki wracać po kilku dniach przerwy? Nie tracisz wątku? Nie dekoncentruje Cie to?

      • Czasem się to zdarza, ale wtedy z przyjemnością cofam się o te kilka stron wstecz i czytam ponownie.
        Często też notuję w rogach stron co ciekawsze repliki postaci, dzięki temu szybciej się odnajduję ;)

  • NotatkiNiki

    W zasadzie mamy podobne sposoby na czytanie :) Rano zdarza mi sie czytac, ale musze sobie nastawic minutnik ,zeby nie stracic poczucia czasu. W drodze do pracy czytalam najwiecej gdy pracowalam w Paryzu, bo dojazd metrem temu sprzyjal. Teraz na miejscu w Brukseli (czy innym miejscu) chodze piechota lub jade rowerem, wiec odpada. Natomiast jesli uznac cotygodniowe podroze samolotem lub pociagiem jako dojazd do pracy, to mam multum czasu, wiec zawsze czytam (lub przygotowuje cos na bloga).
    Po przyjsciu z pracy rzadko kiedy wlaczam tv, bo wracam zbyt pozno. Pozostaje czas na posilek i albo biegne do teatru na jakis spektakl, albo mam cos innego do zrobienia.
    Natomiast zawsze czytam przed snem. To dla mnie to rowniez barometr zmeczenia. Im mniej przeczytam, tym wieksze zmeczenie :))
    Mnie rowniez zdarza sie czytac w przerwie obiadowej. Na ogol jeden, czasem dwa razy w tygodniu nie umawiam sie z nikim na wspolny posilek. Jem swoj lunch box lub cos na stolowce i albo ide do pobliskiego parku albo przy brzydkiej pogodzie szukam wolnego kacika z kanapa w budynku gdzie pracuje (mam takich katkow kilka).
    I tu znow musze nastawiac budzik w zegarku, zeby sie nie „zaczytac” i nie spoznic do pracy :)))
    Na szczescie nigdy nie musialam ograniczac czytania z powodu posiadania malych dzieci. Nie pamietam jak, ale zawsze udawalo mi sie czytac po pare lub parenascie minut.
    Mam ze soba zawsze tablet a w nim kilka ksiazek. gdy musze gdzies na cos czekac, w kolejce do lekarza czy w banku, zawsze jest okazja cos poczytac.
    W sumie wiec opisalas chyba wszystkie najlepsze sposoby :))

  • Anna Matecka

    Ja czytam wieczorami. Kiedy dzieci już smacznie śpią i w domu panuje w końcu cisza i spokój.