Blogotendencje 2015

with 11 komentarzy

BlogotendencjeJako świeżo upieczona blogerka rzuciłam się parę miesięcy temu na polską blogosferę jak wygłodniały pies na smakowitą kość. Czytam i czytam, wertuję i powoli czuję się jak Burek co już cały szpik wyssał i sobie myśli „no i to by było na tyle…”.

Kategorie

Blog lifestylowy. Co za ohydne słowo. Ale oczywiście rozumiem, brzmi bardziej sexy niż „blog o wszystkim (i o niczym)”. Bo z grubsza o to chodzi. Sama po taką treść tam zaglądam. I tę niepewność co do treści lubię. Mój blog też chyba do tej kategorii należy.

Tak przy okazji, czytając rożne blogi odkryłam istnienie innego okropnego określenia blog parentingowy. Z początku za szybko przeczytałam i wyszło mi blog pretingowy. Ale wydało mi się dziwnie żeby ktoś o prętach pisał, w dodatku z błędem. Ale dobrze, też rozumiem, „blog rodzicielski” brzmi słabo i niemarketingowo i pewnie by się nie sprzedawał.

Bardzo się dziwię, że anglicyzmy nie dopadły blogów o tematyce modowej. Że się nie nazywają blogi fashionowe, tylko modowe, albo szafiarskie. To też swoją drogą było dla mnie nowe słowo i z początku skojarzyło mi się z szafarski (od szafarza) ale tematyka mi cos nie pasowala…

Blogi kulinarne. Fajna kategoria.

W najpopularniejszych kategoriach są też blogi biznesowe, czy finansowe, ale te mniej mnie kręcą… Potem podróżnicze, kulturowe, językowe itd. Zaglądam zaglądam.

No ale najwięcej emocji wywołuje jednak u mnie pierwsza kategoria – czyli lifestyle. Styl życia. Gówno prawda. Żaden z blogów lifestylowych (no może z jednym małym wyjątkiem) o stylu życiu nie opowiada. Jak już mówiłam, opowiadają o wszystkim oprócz tego co nazwałabym stylem życia. Dla mnie to blogi wielotematyczne. I po to na nie zaglądam (i bardzo mocno staram się zapomnieć o nazwie kategorii, która powoli staje się dla mnie obsesją).

Blogotendencje 2015

Im więcej blogów czytam tym większe mam wrażenie, że albo jedni od drugich kopiują albo istnieje jakaś tajna księga, która mówi „uwaga w tygodniu 43 wszystkie blogi urodowe piszą o zniżkach w Rossmanie, a modowe o grubych swetrach, robionych na drutach (nie zapomnieć dołączyć DIY!)”. Stawiam na to pierwsze, bo te same tematy przewijają się kaskadowo przez wszystkie blogi jakie czytam od kilku tygodni. Nie wiem już sama kogo odłączyć od mojego bloglovin, bo nie mam ochoty w kółko o tym samym czytać. Nie wyniuchałam jeszcze, kto od kogo ściąga.

Ludzie, zlitujcie się, piszcie o tym co Was kręci, a nie o tym co Wam Adwords keyword planner podpowiada.

Moja subiektywna czarna lista aktualnych tendencji (jeszcze trochę i się porzygam)

  • webinar – wszyscy robią webinary. To chyba jakaś nowomoda. Webinary wyskakują jak grzyby po deszczu.
  • podcast – w przerwach miedzy webinarami można posłuchać podcastów, które coraz agresywniej atakują. Ciekawe kto wygra. Webinar czy podcast.
  • planner – można je kupić, albo za darmo pobrać, na co drugim (przesadzam trochę) blogu.
  • DIY na gruby sweter. Prawdziwy must-have tego sezonu! A co na to slow fashion?

I na koniec, prawdziwy klejnot. Insta-tendencja. Moja ulubiona to zdjęcia w pościeli, koniecznie z kubkiem kawy na drewnianej (!) podstawce i książką. Nie no błagam!

Po pierwsze, czy żadna z blogerek nie pije herbaty?

Po drugie, jak postawić kubek na małej drewnianej podstawce na miękkim materacu tak żeby się nie wylał. No zupełnie nie można się wiercić. To jakiś slaby plan na czytanie książki w łóżku. Ja bym po 30 sekundach łóżko ta kawą zalała.

Po trzecie, czy wszystkie blogerki wstają o 11h? Bo takie zdjęcia pojawiają się o 10h. O 10h to ja już jestem w pracy i zapierniczam.

A może to jest ten lifestyle?

Spodobał Ci się ten tekst? Podaj dalej.

  • Ja piję herbatę! Najlepiej zieloną, liściastą :) i mam podobne obserwacje, chociaż akurat webinary lubię oglądać jeśli są wartościowe.

  • Ja piję herbatę i prawie nigdy w łóżku, a już na pewno nie stawiam jej na pościeli. A co do tych samych tematów, to też to zauważyłam. Moim zdaniem większość tych tekstów jest po prostu sponsorowana. Firma chce, żeby ich reklama pojawiła się właśnie w tym okresie i wszyscy piszą o tym samym. Dlatego czytam coraz mniej tak zwanych „popularnych” blogerów, bo wszyscy oiszą o tym samym.

    • Takie irytujące wrażenie i ja odnoszę. A wszyscy jednogłośnie dają rady początkującym, ze należy pisać z pasją… Hmmm…

      • Z pasją, dopóki nie zaprzedasz duszy. Wiesz, ja mam wrażenie, że w polskiej blogosferze najważniejsza jest popularność i kasa. A dla mnie ważny jest przekaz, treść. No, ale może ja po prostu jestem niedzisiejsza. ;)

  • Właśnie na jednym z webinarów usłyszałam o twoim blogu, w kontekście zrobienia przez Ciebie nowego wyglądu bloga i rzeczywiście wygląda świetnie. Twoje spostrzeżenia o blogotendencjach też podzielam. Pozdrawiam Gosia

    • To chyba u Ariadny, Ewelina mi zrobiła super reklamę :-)). Webinary Ariadny są fajne, no i zaprasza wartościowych gości. Wielu nowo-webinarczykow mogłoby się od niej uczyć. Za komplement dziękuję. To naprawdę dzięki Ewelinie Muc.

  • Poprawiłaś mi humor :) W końcu ktoś otwarcie powiedział, jak to wygląda z zewnątrz. Ja też jeszcze nie ustaliłam, kto od kogo zrzyna, ale mam pewne domysły ;)

  • Haha przewrotnie, dzięki temu wpisowi sprawdziłam co to jest webinar i podcast bo nie miałam pojęcia, a zaczęłam prowadzić blog (jak widać nie lifestyle’owy i nietendencyjny, bo zdjęcia kubka z kawą też nie mam).

  • Monika Jall

    Dobrze napisane :) Do tego dodac 40 miejsc ktore koniecznie musisz odwiedzic, top ‚destynacje’ (nie cierpie tworu) na rok 2016, szkola jezykowa na Malcie, rzuc wszystko i ruszaj w swiat..