Pokolenie Waltera Mitty

with Brak komentarzy

POKOLENIE Waltera MittyNiedawno po raz czwarty chyba obejrzałam Waltera Mitty. Zastanowiło mnie, dlaczego ten film wywarł i nadal wywiera tak duże wrażenie. Film jest z aktorem, którego zawsze uważałam za ciamajdę, który gra w jakichś durnych filmach o muzeum. A tu proszę, taka niespodzianka. Co prawda zaczyna jako ciamajda, ale kończy jako bohater.

No właśnie, oprócz przepięknych krajobrazów ten film jest dla mnie podszyty jakaś inna warstwa. Nie wiem, czy to dlatego ze w związku z ostatnimi zmianami na polu zawodowym jestem wyjątkowo podatna na ten temat, czy też wszyscy to tak odbierają. Dla mnie Walter Mitty wyciąga na wierzch cos bardzo ważnego. Widzieliście film? Jeśli tak to scena z „kwintesencją” wam powie dużo. Jeśli nie to zobaczcie ją szybko i zrozumiecie, o czym mówię.
Ta filmowa kwintesencja to cos więcej niż czynności, które wykonujemy. To szeroko pojęty szacunek. Szacunek dla ludzi, szacunek dla miejsca, szacunek dla norm. Taki prosty, zwykły, ludzki.

W poprzedniej pracy, z której niedawno odeszłam, pracowało mi się bardzo dobrze. Do pewnego momentu. Ha ha, wiadomo to normalna kolej rzeczy. Być może. Tyle że nie pierwszy raz zmieniłam pracę, natomiast pierwszy raz motorem do zmiany pracy było nie to, że się już zaczęłam nudzić, ani to, że chciałabym więcej zarabiać. Stopniowe zniechęcenie i zlasowanie wywołane było tym, co zaczęłam obserwować. Rosnącym brakiem szacunku. W stosunku do osób, w stosunku do ustaleń, w stosunku do firmowych pieniędzy, w stosunku do klientów…. Nie mam zamiaru wylewać tutaj łez i dochodzić, dlaczego i kto był pierwszy. W zasadzie nie obchodzi mnie to. To, co dotknęło mnie bardziej to ogólna niemoc, moja, i moich kolegów na taki stan rzeczy. Nie wiem, jaką formę buntu należy wobec takiej paskudnej tendencji okazać. Jedno jest pewne, nie podoba mi się to i wiem, że nie jestem sama.

Od kiedy zaczęłam w pracy odczuwać psychiczny dyskomfort do momentu, kiedy złożyłam wymówienie, minęło 2 lata. Co w tym czasie obserwowałam? To, że kolejne osoby, które na własną rękę próbowały walczyć o respekt, dorobiły się jedynie bliskiego spotkania się z murem. To przecież takie trudne udowodnić brak szacunku i nie zostać oskarżonym o pretensjonalność i przewrażliwienie. Ostatecznie każdy, kto spróbował dochodził do tego samego wniosku ja już tu chyba nie pasuję. I nie chodzi o kompetencje. W zasadzie kompetencje wszyscy mają w dupie.

Ostatnio sporo się słyszy o zaburzeniach perwersyjno-narcystycznych. Jestem zdania, że dotyczą one nie tylko pojedynczych osób, mogą też dopaść firmę. Wydaje mi się to bardzo niebezpieczne. To, co poradniki mówią na temat tego jak się od ich wpływu uwolnić, lepiej wziąć sobie do serca. Czyli krótko mówiąc trzymać się z daleka.

Pamiętacie końcową scenę, kiedy Walter Mitty przynosi kliszę? Co wtedy mówi? Jestem z pokolenia Waltera Mitty. Myślę jak on.

Na koniec posłuchajcie tej świetnej piosenki. Nie lubię Davida Bowie, ale ta aranżacja i wykonanie to prawdziwy odlot. Życzę wam pozytywnych odlotów i miękkiego lądowania na zdrowym gruncie.

Spodobał Ci się ten tekst? Podaj dalej, będzie mi miło.