Północna droga

with Brak komentarzy

Polnocna Droga 1Jeszcze o tym na blogu nie pisałam. Zastanawiałam się nawet  czy w ogóle ten temat tutaj poruszać. Tyle blogerów pisze recenzje. Doszłam jednak do wniosku, ze to skoro to mój blog i ja decyduje o czym pisze, to będę również pisać o książkach. Uwielbiam czytać. Nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, ale czytam. Ile popadnie. Nie tylko książki. Ale dzisiaj będzie akurat o książkach.

Jak śliwka w kompot

Kilka lat temu, podczas jednego z pobytów w Polsce wpadłam jak zwykle w ostatniej chwili do księgarni by z obłędem w oku kupić jeszcze przed wyjazdem jakąś książkę. Jak zwykle zupełnie nieprzygotowana, nie miałam pojęcia jakie są nowości wydawnicze, co kto poleca itd. Zielona jak szczypiorek. Czasu coraz mniej a ja MUSZĘ coś kupić. W oko wpadł mi tytuł „Ja jestem Halderd”. Zabrzmiało to północno-egzotycznie. Zupełnie się nie zastanawiając książkę kupiłam i pognałam dalej. I to był początek końca. Wpadłam jak śliwka w kompot. Elżbieta Cherezińska stała się moja ulubioną autorką i jedyną, której przeczytałam absolutnie wszystkie wydane tytuły.

Ja jestem Halderd

Północna droga

Halderd dosłownie połknęłam. I natychmiast zaczęłam się rozglądać za kolejnym kąskiem. Bo jak się okazało to saga (oczywiście napisane na okładce, ale ja w amoku nic oprócz magnetyzującego słowa Halderd w księgarni nie widziałam). Halderd była druga. Ale przypadek sprawił, że to od niej właśnie sagę zaczęłam. I bardzo jestem z tego powodu zadowolona. Czy wpadłabym tak nieodwracalnie w pisarskie szpony Cherezińskiej gdybym zaczęła od Sigrun, bohaterki pierwszej części sagi? Nie wiem. Pewnie tak, ale prawdopodobnie nie w tak beznadziejny sposób. Halderd mnie złapała za ramiona i potrząsnęła jak na Halderd przystało. Cieszę się, że poznałam ją jako pierwszą. Sigrun przy niej wydała mi się głupią pindą.

Saga Sigrun

„Sagę Sigrun” przeczytałam więc jako drugą. Wkurzona na Sigrun książkę czytałam z prędkością światła, co chwila obrzucając bohaterkę wyzwiskami. Historia wciągnęła mnie tak bardzo, że ciągle o niej myślałam. Znacie to słodkie uczucie uzależnienia, które przychodzi jak zapadanie w sen. Wiem ze zasypiam i się nie bronie. Dla mnie Północna droga była właśnie czymś takim. Im dalej w las tym więcej magicznych stworów wyłazi z krzaków i nie masz ochoty z lasu wychodzić.

Pasja wedlug Einara

Po Sigrun przyszedł czas na „Pasję według Einara”. Fascynacja sagą szła swym torem, ale pojawiło się coś nowego. Odkryłam, że Cherezińska oprócz bajania umie też mówić o historii. I to w taki sposób, że aż się tym zachłysnęłam. Przez całą szkołę okrutnie męczyłam się na lekcjach historii. Umierałam z nudów, słuchając suchych faktów. Ok, na świadectwie zawsze miałam piątkę, ale raczej dlatego, że stosowałam metodę 3Z – zakuć, zdać, zapomnieć. Plan wykonywałam zawsze na 100%, z naciskiem na ostatnie z…

Trzy mlode piesni

Potem już były tylko Trzy młode pieśni”, ukochana Szczura, rozkwitająca Gudrun, ciemny Ragnar i przeczucie, że autorka jest świrnięta. I że ja się nim zaraziłam.

O reszcie opowiem kiedy indziej. A jeśli jeszcze nie czytaliście sagi Północna droga to zacznijcie już dziś.

Spodobał Ci się ten tekst? Podaj dalej.