Welsh czyli danie (nasenne) z Północy Francji

with 11 komentarzy

WelshWelsh

Dzisiaj wpis wyjątkowy. Postanowiłam wziąć udział w akcji, pt. „W 30 kuchni dookoła świata”, którą zaproponowała Bastalena z bloga Owsianka i Kawa. Kiedy przeczytałam zaproszenie Bastaleny do wspólnej zabawy nie wahałam się ani sekundy. Od razu wiedziałam jakie danie przygotuję. Akcja trwa cały miesiąc wrzesień, a ja wybrałam najpóźniejszy z możliwych termin. Do tego co Wam za chwilę zaserwuje musi być już trochę chłodniej…

Cierpiących na dolegliwości trawienne proszę o natychmiastowe wyłączenie komputera. Pozostałych zapraszam na Welsh.

Na dalekiej Północy

Cheddar

Przed przyjazdem do Francji i przeprowadzką na Północ nigdy by mi nie przyszło do głowy, że ktoś mógł wpaść na pomysł, żeby jeść topiony ser w takich ilościach. Mojego pierwszego Welsha zjadłam zimą. Podziałał na mnie jak jakiś cudowny środek nasenny. G musiał mnie z brasserie wywlec i siłą ciągnąć do samochodu. W domu padłam i zasnęłam na całe popołudnie…

Welsh pochodzi od Walijczyków. Kiedyś używano do niego sera chester. Dzisiaj używa się cheddar. We Francji danie znane jest głównie jako specjalność kraju Chti, czyli Nord-Pas-de-Calais (Północ i Cieśnina Kaletańska). Znaleźć go można w menu tutejszych brasserie i restauracji specjalizujących się w lokalnej kuchni.

Ile czego?

Panie, Panowie, czas na przepis! Oto lista składników:

ok. 150 g sera cheddar na osobę

1 kromka chleba na osobę

1 plaster szynki na osobę

1 jajko na osobę

piwo ambrée czyli „bursztynowe”

(piwo pomiędzy jasnym a porterem, z grubsza, na użytek przepisu chodzi o piwo z charakterem)

musztarda

frytki

majonez

 Welsh skladniki

Co dalej?

Cheddar należy stopić w garnku z niewielką ilością piwa (ok. 3 łyżki piwa na porcję 150g sera) i łyżką musztardy (po 1 łyżce na porcję sera). W czasie kiedy ser spokojnie topi się na piękną błyszczącą masę (nie zapomnieć co chwilę mieszać), kromki chleba porządnie moczymy w piwie. Chleb nie może być suchy w środku.

W naczyniu żaroodpornym (najlepiej jeśli dysponujemy małymi naczyniami lub głębokimi talerzami, które można wstawić do pieca, tak aby od razu można było przygotować porcje indywidualne) ułożyć namoczoną w piwie kromkę chleba i posmarować ją musztardą (nie żałować). Na chleb z musztardą kładziemy plaster szynki. Oczywiście im grubszy tym lepszy he he he!

Kiedy masa serowa jest już gotowa zalewamy nią chleb. Całość wstawiamy do rozgrzanego (180°C) piekarnika na ok 15 min.

Chleb z musztarda

To nie koniec, nie nie nie

Tuz przed wyjęciem Welsha z piekarnika przygotować jajka sadzone. Po 1 na osobę.

Frytki! Rzecz ważna, bez tego Welsh nie będzie zaliczony. Jeśli mamy gdzieś niedaleko domu frytkarnię wysłać kogoś po porcję frytek. Jeśli nie – użyć frytek mrożonych, do smażenia lub pieczenia w piekarniku. Chyba, że Wam się chce samemu robić takie prawdziwe. No to chapeau bas!

Dobra. Frytki mamy, jajko mamy, wyciągamy Welsh z piekarnika. Smażone jajko umieszczamy na daniu. Frytki podajemy oddzielnie.

Teraz uwaga! Zapnijcie lepiej pasy bo będzie telepać. Tutaj na Północy Francji frytki jada się z majonezem!!!! Tak więc do dania które ma już 14 milionów kalorii dorzucamy jeszcze 500. W zasadzie to drobiazg.

Oczywiście do picia podajemy piwo. Kolejnych 250 kalorii….

Welsh z jajkiem

Welsh z frytkami

Moja rada

Po zjedzeniu czegoś takiego masz dwie opcje:

Albo natychmiast po ostatnim kęsie idziesz na 10 kilometrowy spacer. Nie idź do parku, tam są ławeczki, będą Cie niemiłosiernie kusić.

Albo daj sobie spokój i odpłyń. Bo to, ze odpłyniesz masz jak w banku.

Ja Welsh jadam raz w roku. Częściej nie dałabym rady :-)

Smacznego!

Jutro ostatni odcinek cyklu „W 30 kuchni…”. Zapraszam do Ewy, która przygotuje specjalność z kuchni libańskiej.

Jeśli interesują Was pozostałe przepisy tej wrześniowej, międzyblogowej zabawy, zajrzyjcie na wpis W 30 kuchni … startujemy. Pod wpisem znajdziecie wszystkie linki.

Spodobał Ci się ten tekst? Podaj dalej. Będzie mi miło!

  • Aleee!!! :)

  • Rozpływam się! Jak dla mnie super alternatywa dla tostów, które u nas także opływają w serze. Powiem Ci, że skusiłaś mnie tym daniem. Oczywiście zgodnie z Twoją radą przygotuję je na sobotnie śniadanie, aby potem to wybiegać na spacerze. Hm, tylko co z tym piwem w takiej sytuacji zrobić…?
    Dziękuję za udział w akcji. Wypatruj kolejnej ;)
    pozdrawiam serdecznie!

    • Wypić, a co tam, jak szaleć to szaleć ;-) Dzień wesoło spędzisz już od rana.
      Akcji wypatruje z przyjemnością! Pozdrawiam!

  • NotatkiNiki

    O rany, co za bomba kaloryczna. Ale domyslam sie, ze musi byc skandalicznie pyszny:)
    Az mnie kusi sprobowac. Jak juz sie kiedys na polnoc wybiore, to zglosze sie do ciebie po polecane adresy, zeby sprobowac takiego naj, naj, najlepszego :))

  • O mamo! Brzmi to wszystko bosko!

  • O ja Cie nie moge! No cos takiego! Szok! Nie znalam takiego cuda, czzas chyba wyprobowac ;))

  • Karolina Ł

    Pychota! ;) No cóż, od razy skojarzyło mi się z daniem Tartiflette z południa Francji. Czyli kartofelki zapieczone z boczusiem i cebulką, do tego solidna porcja śmietanki a na wierzch słusznych rozmiarów tłusty serek Tartiflette. Co do dań na bezsenność: kiedyś byłam z wizytą w maison sera grujera w GRUYÈRE w Szwajcarii (w każdym razie od Francji niedaleko). Tam zamówiłam makaron z roztopionym serem grujerem no i zaliczyłam natychmiastową zwałkę w restauracji, co wywołało ogólną wesołość współbiesiadników i zostało udokumentowane na zdjęciach. Na szczęście była to bardziej stołówka niż Francja-elegancja więc jedna osoba, której nagle głowa opadła na stoliczek nie zrobiła jakiegoś specjalnego wrażenia…smacznego! :))

    • Aaaa, tartiflette dobra rzecz! Powoli wchodzimy w sezon takich wynalazków! Coraz zimniej, będzie trzeba z salaty na ser i ziemniaki się przerzucić ;-)

  • Niezła bomba kaloryczna! Ale z chęcią bym się poświęciła, żeby spróbować a zaraz później padłabym w objęcia Morfeusza ;)

    • Ja je trochę właśnie dlatego lubię ;-) Można po nim bezkarnie odpłynąć. I taka sjesta smakuje prawie tak samo dobrze jak welsh ;-))